F.Chopin sitemap

cmentarz. Dość wspomnieć panią Hoffmanową, zmarłą we wrześniu. O Witwickim, który mu już "bardzo dawno" nie dawał znaku życia o sobie, także mówiono z niepokojem. "Kochane stworzenie słabe." On tymczasem, o którym już parokrotnie chodziły posłuchy, że umarł, który raz po raz ciężko zapadał na zdrowiu, który wciąż kaszlał, krztusił się, nie miał dość sił, żeby wchodzić na schody, tak że go musiano wnosić w specjalnej lektyce, ani myślał umierać, był chwilami "najsilniejszym" w tak zdrowej rodzinie jak rodzina pani Sand, i choć nieraz myślał o własnym pogrzebie, tymczasem chodził na cudze, i to na pogrzeby ludzi, którzy wcale nie wyglądali na moribundów. "Tylem ludzi już przeżył mocniejszych i młodszych ode mnie - pisał w dzień Wilii - że myślę, że jestem wieczny. Córka Verneta, a żona Delaroche'a, co to jego roboty hémicycle au Palais des Beaux Arts, umarła parę dni temu. Cały Paryż jej żałuje. Była to bardzo delikatnego rozumu osoba, sama młoda, ładna, choć bardzo chuda. Przyjmowała w swoim domu wszystko, co tylko znakomitego tutaj było; udarowana od wszystkich, mająca szczęście w domu, dostatki i poszanowanie. Ojciec był na czele żałoby i beczał jak wół; był moment, co myślano, że matka zwariuje."

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 45 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
limos in chicagoland • projekty domów murator • projekty domów • kwiaty • Rak płuc
Szymon Majewski PLAKAT POLSKI nieruchomości szczecin Klimatyzacja

wiersze wiersze materace sklep pomoc drogowa Katowice Samsung C300 ogloszenia motoryzacyjne meble sklep