dałbym parę lat życia..." Przez tych "ludzi niecierpliwych" należy tu rozumieć panią Sand i jej dzieci, którzy "często" niecierpliwili Chopina, gdy on radził posłać po doktora, a oni ani myśleli o tym, ale za to niecierpliwili się jeszcze bardziej niż on, gdy wspomniał o lekarzu. Jednym słowem, zaczęto się niecierpliwić wzajemnie, co oczywiście "często" sprowadzało jeżeli nie "burzę", to przynajmniej niemiłe i drażniące dysonanse. Że tak było, dowodzi inny ustęp tego samego listu, w którym Chopin wprost bez żadnych ogródek napisał wyraźnie, że w tej przedświątecznej porze ciągle był świadkiem silnego zniecierpliwienia pani Sand: "Dziś - 24 grudnia - tutaj wszyscy w domu zakatarzeni. Że ja kaszlę nieznośnie, to nic dziwnego, ale Pani domu tak zakatarzona i gardło ją boli, że musi ze swego pokoju nie wychodzić, co ją mocno niecierpliwi. Im więcej zdrowia zwykle się ma, tym mniej cierpliwości w cierpieniu fizycznym. Na to nie ma lekarstwa na świecie, nawel rozum na nic się nie zda. Cały Paryż w tym tygodniu kaszle. Wczoraj w nocy była ogromna tempete, grzmoty i błyskawice, grad i śnieg. Sekwana ogromna; zimno niewielkie, ale wilgoć nieznośna". W ten sposób, na ciągłych objawach zakatarzenia, kaszlu, bólu gardła i
— 43 —