dziewczyny pani Sand zrobiła une victime, która niby była prześladowana przez rodziców własnych. Solange to widziała wszystko, a więc żenowała". Nie mniej dobrze - jak to z listu powyższego wynika - widział to wszystko Chopin, więc też "żenował" chwilami. Stąd pierwsze nieporozumienia i kwasy, które powoli zaczęły zachmurzać pogodny horyzont wspólnej egzystencji Chopina z jego genialną przyjaciółką. Zatarg ten, cichy zrazu, ale niebezpieczny w swej istocie, bo brzemienny nieobliczalnymi następstwami najdonioślejszego znaczenia, zaostrzał się tym bardziej, że wzajemne sympatie i antypatie zaczęły się krystalizować bardzo szybko, że w krótkim czasie Maurycy i Augustyna zawarli jakby tajne przymierze przeciwko Chopinowi i Solange, co na zewnątrz w początkach zaczęło się przejawiać w formie drażniących przytyków pod adresem służącego Chopina, na które poczciwy Jan nie zawsze reagował z wersalską powściągliwością. Stąd rosnące niezadowolenie z Jana, któremu niebawem za przykładem Maurycego i Augustyny zaczęła dokuczać i sama pani Sand. Że to drażniło Chopina, który dokładnie sobie zdawał sprawą z pobudek takiego sposobu postępowania, domyślić się łatwo.
— 4 —