Albrechtów, to u Grzymały, to u Gavardow, to u Franchomme'ow. "Gavary - pisał do swoich - ślicznie się Ludwice i Jędrzejewiczowi kłaniają (on jej posyła Massilion a swego kroju) i Franchommy. Byłem tam i tam na obiedzie... i o Was dużośmy wspominali." Prócz tego wypytywali go wszyscy, czy nie zamierza dać koncertu, na co on jakoś nie mógł się zdecydować.
W ten sposób upłynęło mu dziesięć dni. Dnia 9 grudnia przyjechała wreszcie pani Sand, a przyjechała nie tylko z wszystkimi dziećmi swoimi i adoptowanymi, ale jeszcze z córką starej służącej z Nohant, Luce, którą przywiozła specjalnie dla Solange. "Ludwikę, która zna Nohant, może zainteresuje, że Luce, owa dziewczynka, córka Françoise'y, jest tutaj, prócz Zuzanny, ze swoją panią, a raczej z Solange."
Z chwilą przyjazdu pani Sand skończyły się dni swobody dla Chopina: już nie mógł robić tego tylko, co mu się podobało, lecz musiał stosować się do niej, do jej zachceń i woli, a co gorsza, do zachceń "dzieci", tj. Maurycego głównie, któremu pani Sand niczego, czego chciał, nie potrafiła odmówić. Tym sposobem zdarzało
— 34 —