o czym tak pisał w liście do swoich: "Zwykle, jak sobie przypominacie, wcześniej sam wracam, a tego roku tym bardziej, że musiałem Jana odprawić, innego znaleźć służącego. Już od roku co miesiąc chciał odchodzić, protestując zawsze i płacząc, że mię kocha, i nigdy byłbym go nie odprawił, ale niecierpliwił już innych. Dzieci się z niego za bardzo wyśmiewały, więc nie mogłem go dłużej trzymać dla siebie samego. Do ostatka myślał, że Zuzannę odprawią, mimo to co dzień dziękował. Dla mnie to wielkie afery, bo trzeba coś bardzo poczciwego, ale mój przyjaciel Albrecht znalazł mi Francuza Piotra, bardzo porządnego, zgrabnego i, spodziewam się, wiernego człowieka, który 7 lat służył u rodziców mojego Walca Es-dur (u państwa Horsford). Czysty bardzo, trochę wolny, ale mnie nie niecierpliwi jeszcze". Czy znów, jak Jan, nie będzie niecierpliwił "dzieci", tj. głównie Maurycego i Augustyny, a za ich wpływem i pani Sand, tego Chopin na razie wiedzieć nie mógł, albowiem pani Sand z całą swoją rodziną, gdy on pojechał do Paryża, pojechała do Chenonceaujt koło Tours, do swoich kuzynów de Villeneuve, gdzie miała zabawić przez kilka dni. Pod jej niebytność Chopin co dzień jadł obiad u innych przyjaciół, to u Leów, to u
— 33 —