Trudno przypuścić, ażeby ta "przyjaźń" Solange z Chopinem, przyjaźń, która irytowała Maurycego i Augustynę, nie zwróciła na siebie uwagi pani Sand. Na to była zbyt przenikliwą znawczynią serca ludzkiego, zbyt genialną powieściopisarką. Toteż choć można być pewnym, że Chopin przed nią taił się ze swym uczuciem dla "grubego Koko" - jak nazywano Solange - jakkolwiek na każdym kroku zaznaczał swą wyjątkową sympatię dla niej, to jednak niepodobna wątpić ani na chwilę, że pani Sand, podobnie jak sobie doskonale zdawała sprawę z jego niechęci do Maurycego i Augustyny, co ją korciło i drażniło, tak samo miała jasną świadomość sytuacji, jaka powoli wytwarzała się między Chopinem a jej piękną córką. Za dobrze znała Chopina, by go na wylot nie przejrzeć i w tym wypadku. "Nic nigdy na jaw nie wyszło z jego życia wewnętrznego - czytamy o nim w Histoire de ma vie 1- bo dzieła jego są tylko niewyraźnym i mglistym odbiciem tego, co się w nim działo, a udręczeń i utrapień swej duszy nigdy słowem nie zdradzał. Tak przynajmniej umiał w sobie wszystko pokryć i zamilczeć, że przez lat siedem ja jedna tylko umiałam je odgadnąć, łagodzić i wybuch ich
— 31 —