idealizowała we własnych oczach, nie tylko tę przybraną córkę traktowała na równi ze swymi własnymi dziećmi, ale wcale nie robiła tajemnicy z tego, iż ją chowała na żonę dla Maurycego. Chopin, obserwujący to wszystko nie bez uprzedzenia, krytycznie sądził ten cały sposób postępowania "pani domu" z Augustyną, a że nie lubił Maurycego, więc tym samym i dla Augustyny nie żywił szczególnej sympatii. W ogóle nie podobała mu się ta cała sprawa, zwłaszcza jej strona zakulisowa, która mu z konieczności musiała nasuwać nie zawsze pochlebne refleksje o pani Sand. Oto co raz pisał w tej kwestii do swoich: "Otóż i owe dobrodziejstwo, które ona zrobić myślała, a przeciwko któremu na ten sposób byłem od pierwszego dnia wejścia tej dziewczyny w dom. Trzeba ją było zostawić rodzicom, nie nabijać głowę synem, który tylko z pieniędzmi się ożeni (i to jeżeli go poproszą, bo będzie ich miał dosyć).. Ale mu się ładnej kuzynki w domu chciało. Tyle zrobił, że matka ją w równi z Solange postawiła. Tak samo była ubierana, a lepiej pielęgnowana, bo Maurycy chciał. Ile razy ojciec chciał ją odebrać, nie dali, bo Maurycy chciał. Matkę jej uważano za wariatk ę, bo jej matka wyraźnie rzeczy widziała, ale i ojciec nareszcie zobaczył. Więc z tej
— 3 —