Niekiedy wzrokiem ku niebu wiercę, Poświstom wiatru wcale nie łaję: Zimno, o, zimno! Lecz puka serce, Ze z dumką w inne odlecim kraje...
Z tej myśli o śmierci, która go raz po raz nawiedzała w chwilach tęsknoty i rozżalenia, zrodziła się smętna muzyka do wiersza o Dwojakim końcu Zaleskiego. Wiersz ten, iście pogrzebowy w nastroju, brzmi jak następuje:
Rok się kochali, a wiek nie widzieli; Zbolaiy serca, oboje na pościeli. Leży dziewczyna w komnacie swej na łożu. A Kozak leży w dąbrowie na rozdrożu.
O, nad dziewczyną rodzina caia płacze, A nad Kozakiem, och, siwy orzeł kracze! Oboje biedni, wnętrzności ogień pali: Cierpieli srodze, cierpieli i skonali!
O, nad dziewczyną po siole dzwony biją, A nad Kozakiem po lesie wilki wyją! Kości dziewczyny grób zamknął poświęcony; Kości Kozaka bieleją na wsze strony.
Już to samo, że taki wiersz upodobał sobie Chopin, by go ubrać w melodię muzyczną, świadczyło wymownie, jak
— 16 —