"zaczął tracić zaufanie" do swej przyjaciółki, że zdarzały się chwile, w których nie tylko wtedy, gdy go starała się oderwać od pracy, musiał hamować się wobec niej, żeby nie wybuchnąć gniewem, oto jedna z przyczyn, że miał dni, w których od rana do wieczora nie wychylał się ze swego pokoju nie dlatego wyłącznie, że był zaabsorbowany pracą kompozytorską, ale dlatego przede wszystkim, że wolał nie widzieć różnych osób, między którymi Maurycy i Augustyna zajmowali pierwsze miejsce, że go drażnił ich widok, ich różne sprawy i sprawki, w których Z konieczności, lecz mimo woli musiał grać pewną rolę. Tym był zdenerwowany najbardziej, to sprawiało, że często czuł się osamotnionym i obcym wśród tego otoczenia rodziny i przyjaciół pani Sand, a coraz bardziej odczuwał brak jakiegoś serdecznego ciepła, słowem, że nie miał, czego mu było trzeba do szczęścia.
W takim nastroju napisał muzykę do dumki Zaleskiego Nie ma, czego trzeba, muzykę, która doskonale malowała jego ówczesne roztęsknienie za czymś innym niż to, co było jego udziałem. Dlatego tak sobie upodobał w słowach tej żałosnej dumki, albowiem były to słowa jakby mu wyrwane
— 14 —
Polecamy: