zajęła. Takim samym był w przyjaźni. To unosił się dla kogoś entuzjazmem zaraz z pierwszego wejrzenia, to się później zrażał i z niechęcią odwracał; raz się powodował uprzedzeniami najpochłebniejszymi dla tych, którzy byli ich przedmiotem, inny raz tajnymi zniechęceniami, które zatruwały najdroższe jego skłonności. Nie było w duszy jego chłodu i oziębłości; owszem, serce jego wrzało ogniem i tkliwością, było ofiarne i do poświęceń skłonne, ale nie wyłącznie i trwale jednej i tej samej oddane osobie. Ulegało ono często pięciu łub sześciu naraz skłonnościom, które w nim boje staczały i z których jedna po drugiej nad innymi górowała. Było przeto i miło zarazem, i przykro być przedmiotem jego względów, bo wypłacał się z lichwą za najmniejszy światła promyczek, ale ukazanie się najlżejszego cienia w oka mgnieniu go rozczarowywało." Ta jego kameleonowa zmienność nigdy nie dała się uczuć pani Potockiej. Natomiast doświadczyła jej na sobie pani Sand...
W ten sposób minęło cztery miesiące blisko. Wszelkich projektów dotyczących wyjazdu do Włoch - jak to przewidywał Chopin - zaniechano. Stosując się do
— 107 —