powrócić.
Stanąwszy z powrotem w Paryżu, zaraz zaczął swój "młyn", tj. lekcje, ale przede wszystkim cieszył się towarzystwem Nowakowskiego, z którym, zwłaszcza w początkach, niezmiernie wiele miał do mówienia. Jakoż "nagadali się" za wszystkie czasy, głównie o Warszawie i o tych wszystkich kochanych, których tam miał Chopin. Szkoda tylko, że poczciwy i zacny Nowakowski nie zawsze był na wysokości zadania, co sprawiało, że czasem irytował i niecierpliwił Fryderyka. Że tak bywało nieraz, świadczy o tym list Fryderyka pisany już po wyjeździe Nowakowskiego, a zawierający taki ustęp o nim :
Nowakowski (którego Franchomme często u mnie widział, ale go za głupiego miał od czasu, jak raz był przytomny, jak nie chciał ze mną jechać do Legouvégo na wieczór, gdzie wśród mnóstwa uczonego świata byłby z bliska widział i słyszał np. Labłacha), Nowak już może u Was. Poczciwy, ależ jaki cymbał, to niech Pan Bóg broni. Np. miał list do Janina. Parę tygodni przed wyjazdem powiada mi o tym; powiadam, że za późno, ale tego samego
— 100 —