zalany i w domu wodę. Viardot, który po żonę przyjechał, nie mógł jej odwieźć, bo drogi były do Châteauroux zalane,
,i lam, gdzieśmy to często na spacer jeździli, skąd piękny widok, ani się dostać można było. To trwało krótko; wiele było szkody po łąkach, ale już pozapominali." W tymże liście, zaraz o kilka wierszy dalej', pisał Fryderyk, że się nudzi, że już ma dosyć Nohant, że w gruncie rzeczy nie lubi wiejskiego trybu życia, co w zupełności zgadza się z iclacją pani Sand w Histoire de ma vie, która pisze o Chopinie, że w końcu "obmierzło mu mieszkanie w Nohant", że "powrót tam na wiosnę jeszcze go na chwil kilka ożywiał", ale trwało to niedługo. Że tak było istotnie, dowodzi także list Chopina z 20 lipca: "Nie stworzony ja jestem do wsi, jednakże używam świeżego powietrza. Nie gram wiele, bo mi się fortepian odslroił, piszę jeszcze mniej, dlatego tak dawno nic ode mnie nie macie. Myślę, żeście na wsi wszyscy... Dziwno mi tu tego roku; często rano zajrzę do pokoju obok, ale nie ma nikogo. Czasem zajmie miejsce jaki znajomy, co na parę dni przyjedzie; toteż ani czekolady rano nie pijam i fortepian inaczej postawiłem; koło
— 10 —