cierpiała dotkliwie, ale zdobyła się na wielką odwagę; ma prawdziwe poczucie swej godności, toteż nie odbiło się to, Bogu dzięki, na jej zdrowiu. Mój poczciwy Maurycy zawsze jest spokojny, zajęty, wesoły. On podtrzymuje mnie i pociesza. Solange przebywa z mężem w Paryżu; wybierają się w podróż. Chopin także jest w Paryżu; zdrowie jego nie pozwoliło mu jeszcze puścić się w drogę, ale ma się lepiej.
Ostatnia wzmianka o Chopinie, że ma się lepiej, ale jeszcze nie czuje się dość silnym, by móc przyjechać do Nohant, dowodziła, że pani Sand albo jeszcze nie wierzyła, by wszystko już było zerwane między nią a Chopinem, albo jeśli sobie z tego zdawała sprawę, to pragnęła to zachować w tajemnicy nawet przed tak bliskimi przyjaciółmi jak Poncy. Bądź co bądź było to wielce charakterystyczne dla jej psychologii w danej chwili.
Że ten stan przygnębienia i złamania, który się stał udziałem pani Sand, nie był chwilową fazą, ale trwał długi szereg miesięcy, dowodził jej drugi list do Poncy'ego i jego żony, pisany z Nohant dnia 14 grudnia, w
— 60 —