F.Chopin sitemap

śmiem tak gorąco zapraszać Twojej żony, jak bym to z pewnością czyniła, zanim na mnie spadły te wszystkie moje zmartwienia. Lękam się po prostu, by ta kochana istota nie znalazła mnie inną całkiem aniżeli pojęcie, jakieś jej wyrobił o mnie, i żeby widok mojego przygnębienia nie zmroził jej i nie zraził. Kiedyś mię widział po raz ostatni, byłam w nastroju wesołości i pogody, i to po wielkich znużeniach. Spodziewałam się przynajmniej u wrót starości, w które wstępowałam, nagrody ża wielkie poświęcenia, za wiele pracy, za wiele znużeń, za całe życie oddania się i wyrzeczenia. Niczego nie pragnęłam nigdy, tylko szczęścia tych, którzy się stali przedmiotem mego przywiązania. Otoż odpłacono mi się niewdzięcznością, a nieszczęście zakorzeniło ją w duszy właśnie, z której pragnęłam uczynić ognisko i świątynię piękna i dobra. Teraz muszę walczyć sama przeciwko sobie, żeby nie umrzeć z tego. Chcę spełnić zadanie moje do końca! Niech mnie Bóg nie opuszcza! Wierzę w Niego i mam nadzieję!

 

Mamy tu obrzydliwą pogodę, deszcz z grzmotami, niebo pochmurne i zimno od tygodnia. Nie można dokończyć żniw. Potęguje to jeszcze mój smutek. Augustyna

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 59 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
Mieszkania w Konstancinie • projekty domów murator • Pożyczki gotówkowe • kwiaty • projekty domów
Sparklan Leo Why cytaty

wiersze wiersze wiersze wiersze karty kredytowe bank śląski