Chopina, właściwe i niewątpliwie miał słuszność pod tym względem.
Niestety, list jego, w ten sposób stawiający kwestię, zrobił najgorsze wrażenie na pani Sand: uważała, że Chopin wziął "stronę zięcia", że zamiast solidaryzować się z nią sprzyjał Clésingerom, sprzymierzał się i sympatyzował z nimi. A ponieważ wcale nie jest wykluczone, że w swym liście wcale nie obiecywał zastosować się do kategorycznego żądania pani Sand, by w Paryżu nie przyjął Clesingerów, ani obiecywał zastosować się do jej życzenia, by w Nohant zachować "milczenie o córce", więc pani Sand nic mu nie odpisała na ten Ust. A że i on nie pisał również, więc w ten sposób skończyła się korespondencja.
Naturalnie, że nie otrzymawszy żadnego listu od pani Sand, by pomimo wszystkiego przyjeżdżał do Nohant, zdecydował się spędzić lato w Paryżu. Równało się to wielkiemu poświęceniu z jego strony, poświęceniu, które musiał opłacić kosztem zdrowia. Pod tym względem za mało okazał się egoistą. W jego obecnym położeniu, po ostatniej chorobie, która go strasznie wyczerpała
— 53 —