skończyć takie małżeństwo, co groziło kobiecie z takim usposobieniem nieokiełznanym jak Solange. Nie dziw więc, że się zatrwożyła o dziecko, że nie chciała dopuścić do ostateczności.
Oczywiście, że wobec takich stosunków, zaogniających się z dniem każdym, niewiele było potrzeba, żeby przeciągnięta struna pękła za lada silniejszym targnięciem. Cóż dopiero, gdy nią zatargano w sposób brutalny. Przeciągnął strunę Clésinger, który niezależnie od przejść z panią Sand, jeszcze zadzierał z Augustyną i Rousseau. Choć kto wie, czy w tym razie nie oni zadzierali z nim raczej. Wiadomo, jaki był stosunek Augustyny do Solange. Nienawidziły się wzajemnie. Stąd poszło, że Rousseau, jako narzeczony Augustyny, solidaryzował się z nią, a tym samym był na wojennej stopie w stosunku do Solange i Clésingera. Doszło do tego, że przestali mówić do siebie, że sobie zaczęto robić impertynencje. Otóż któregoś dnia, gdy Clésinger z żoną schodzili ze schodów, spotkali się z Rousseau, który mijając się z nimi, nie uważał za stosowne, ażeby ukłonić się pani Solange. Widząc to, Clésinger zatrzymał Rousseau, mówiąc: "Proszę się
— 45 —