znacznie większą sumę. Dnia 20 maja, stosownie do ułożonego planu, odbył się ślub, na który nawet nie zdołano rozesłać zaproszeń do najbliższych znajomych. Nazajutrz baron Dudevant pojechał z powrotem do Guillery, a młoda para udała się w podróż poślubną. Pani Sand, wyczerpana fizycznie i moralnie, odetchnęła w końcu; po prostu spadł jej kamień z serca.
Można być pewnym, że pani Sand zaraz po skończonych zaślubinach nieomieszkała donieść o tym doniosłym fakcie Chopinowi przy czym zawiadomiła go - jak to już pisała w liście do Grzymały - że za kilka dni, w końcu maja, przyjedzie do Paryża, po czym razem z nim, tak jak poprzednich lat, wróci do Nohant. Wszak taki był jej projekt. Chopin jednak, obrażony i rozżalony całą sprawą zamęścia Solange, pragnął uniknąć w tym czasie zobaczenia pani Sand, żeby więc i jej, i sobie oszczędzić przykrych rozmów, a może "scen", właśnie wtedy, gdy ona zamierzała przyjechać do Paryża, wyjechał do Ville d'Avray do Albrechtów, u których miał zabawić kilka lub kilkanaście dni. Że o tym musiał uprzedzić panią Sand, tego pozwala się domyślać fakt, że autorka Lukrecji Floriani zaniechała swego pierwotnego
— 41 —