F.Chopin sitemap

następstwach. Kto wie, czy nie byłoby lepiej, gdyby pani Sand faktu uwiedzenia Solange przez Clésingera nie zataiła przed Chopinem. Ten argument rozbroiłby go z pewnością. A tak nie mógł darować pani Sand, że w tak ważnym zdarzeniu, jak zamęście córki, i to jego faworytki, nie chciała pójść za jego wskazaniami, a nawet nie życzyła sobie, by jej służył jakąkolwiek radą, by starał się mieć jakikolwiek wpływ na bieg sprawy, która jej zdaniem nie należała do niego, choć mu mogła leżeć na sercu. Wszak nie chodziło tu o osobę obojętną, ale o Solange, którą on darzył wyjątkową sympatią. Gdyby szło o Maurycego lub Augustynę, których nie lubił, niechby sobie robili, co chcieli, on by się nie wtrącał do ich spraw, nie wstrzymywał ich choćby nad brzegiem przepaści, ale gdy szło o Solange, o szczęście całego jej życia, nie mógł patrzeć obojętnie, gdy ją lekkomyślnie pchano do zguby. Musiał protestować przeciwko temu, tak samo, jak nie mógł nie mieć żalu do matki, gdy mu odmawiała wszelkiego prawa do troszczenia się o szczęście jej córki. Stąd gorycz i rozżalenie, któremu może dał nawet wyraz w swym najbliższym liście. Czego również Chopin nie domyślał się wcale, to że pani Sand w głębi duszy zupełnie podzielała jego

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 39 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
polityka video • projekty domów • dc++ • informacje ekonomicznemiczne • odżywki sportowe

wiersze wiersze wiersze wiersze Mac Laptops