i Chopin dostanie do przeczytania. Co pewna, że Fryderyk bardzo się uczuł dotknięty podobnym oświadczeniem się pani Sand, uważał bowiem, że z całą lekkomyślnością poświęcała szczęście córki, że dała się unieść jakiemuś dziwnemu zaślepieniu, całkiem niezgodnemu z jej praktycznością. W tym razie - według jego zdania - praktycznym był on, a nie ona, która się dała porwać jakiemuś poetycznemu romantyzmowi. Jakoż nie mógł darować jej, że nie chciała posłuchać jego zbawiennej rady, że nie zważając na jego przestrogi, parła do fatalnego małżeństwa z człowiekiem nie posiadającym żadnych warunków, by uszczęśliwić Solange. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że Chopin, kiedy tak odwodził od tego mariażu, musiał mieć jakieś kompromitujące wiadomości o Clésingerze, który mu zresztą był antypatycznym, wiadomości, których, jak przypuszczał, nie miała pani Sand. Nie przypuszczał tylko, że pani Sand wiedziała o jednym fakcie z życia Clésingera, o którym on nie wiedział: że Clésinger uwiódł Solange, czym uniemożliwił wszelki odwrót. Nie wiedząc o tym, Chopin rozumował na podstawie fałszywych przesłanek, a tym samym nie rozumiał sposobu postępowania pani Sand. Stąd nieporozumienie, które się okazało zgubne w
— 38 —