oczywiście w listach do pani Sand, ta zaś, żeby go nie narażać na niechęć ze strony Solange bardzo zakochanej w Clésingerze, nic jej nie mówiła o tym, za co jej Chopin powinien być wdzięcznym... W ten sposób upłynęły dwa tygodnie. "Wiele rzeczy zapominam może pisać interesujących Was, a mniej interesujące piszę, ale przebaczcie, bo nie mam zawsze jednakowo dysponowanej głowy: dziś jestem zdecydowany posłać ten wieczny list, więc kontentujcie się nowiną, żem zdrów i że dziś słońce pierwszy raz od tygodnia". Pisał to Chopin dnia 19 kwietnia, a zaraz po wysłaniu tego listu, żeby nieco odetchnąć świeżym powietrzem wiosennym, którego po długiej i ostrej zimie bardzo był spragniony, pojechał do Ville d'Avray do Albrechtów, do swojej chrzestnej córeczki. Wróciwszy stamtąd, zdawałoby się pokrzepiony fizycznie, ni stąd, ni zowąd jednego z pierwszych dni maja zachorował ciężko, i to tak ciężko, że obawiano się, by nie umarł. Było kilka dni takich, że lada chwila spodziewano się katastrofy. Pielęgnowany przez grono najbliższych przyjaciół, przez Grzymałę i Gutmanna, przez księżnę Marcelinę Czartoryską, pannę de Rozieres i panią Marliani, a pozostając pod lekarską opieką doktora Molin, choć z początku robił wrażenie
— 27 —