Chopin nie wiedział również - pojechał do Guillery, zaprezentował się panu Dudevant, prosił go o rękę córki i otrzymał odpowiedź przychylną. O wszystkim tym, jako o sprawach rodzinnych, poufnych, pani Sand nie mówiła nikomu w Nohant, tak że w okolicy nic jeszcze nie wiedziano o tych zmienionych planach małżeńskich, i tej samej metody trzymała się względem Chopina: pisała mu, co było słychać w Nohant, ale o wszystkim, co stało w związku z małżeństwem Solange, milczała dyplomatycznie. Że nie wszystko jednak, co robiono w Nohant, podobało się Chopinowi, dowodził jego list z 16 kwietnia do rodziny w którym pod świeżym wrażeniem listu od pani Sand tak pisał między innymi: "Miałem dziś znów z Nohant wiadomości: zdrowi i urządzają dom znów inaczej - lubią zmieniać, aranżować - i Luce, która z nimi stąd pojechała, także za przyjazdem odprawiona, jak mi piszą. Tak że ze starych sług, których Jędrzejewiczostwo widzieli, już ani jednego nie ma. Stary ogrodnik, co 40 lat był, potem Françoise, co 18 lat była, teraz Luce, co się tam urodziła i w jednej kolebce z Solange do chrztu niesiona była, wszystko to odprawione od czasu przybycia owej kuzynki, która na Maurycego kalkuluje, a on z niej korzysta. To między
— 24 —