narysował jego podobiznę Winterhalter, który to uczynił na prośby Gutmanna. Otóż tegoż czasu, w kilka miesięcy później Wilhelm Kolberg, bawiąc w Paryżu czas jakiś, zrobił olejny portret Chopina, odznaczający się wielkim podobieństwem.
W ten sposób mając wypełnione dni, wieczorów - zwyczajem starokawalerskim - nigdy nie spędzał w domu. Gdy nie miał żadnego zaproszenia do znajomych, co zresztą zdarzało się rzadko, szedł do teatru lub na koncert, nigdy sam, zawsze z którym z przyjaciół, z Gutmannem, z Alkanem, z Delacroix. Oto co sam o tym swoim życiu pisał dnia 16 kwietnia do rodziny: "Krzysztof Kolumb Davida ma taki prawie sukces dotychczas jak Désert. Nie słyszałem jeszcze mimo trzech reprezentacji i nic mię ku temu nie pędzi. Czwarta część są śpiewy
Indian, podobno bardzo ładne. Vieuxtemps wczoraj drugi dawał koncert; nie mogłem być, ale mi dziś Franchomme mówił, że ogromnie grał i że jego koncert nowy bardzo piękny. Był u mnie onegdaj z żoną; pierwszy raz mu grałem. Żeby nie to, że po obiedzie wczoraj u Leona zasadzili mnie do stołu patrzeć album jednego malarza,
— 21 —