Tymczasem nie przypuszczając nic podobnego, bo ze zdrowiem był jako tako, dawał "dużo nie męczących lekcji u siebie w domu po staremu", najczęściej po pięć godzin dziennie, a czasem i więcej. Spomiędzy uczniów wyróżniał sympatią Kazimierza Wernika z Warszawy, bardzo utalentowanego młodzieńca. "Wernik zdrów - pisał o nim 19 kwietnia do swoich - zaczynamy się trochę uczyć." Spomiędzy uczennic wyróżniała się talentem i urodą pani Kalergis, o której pisał do rodziny, że "w istocie bardzo pięknie gra i bardzo wielki sukces ma w świecie paryskim ze wszech miar". Piękna i zalotna, a bardzo płocha i nie licząca się ze zdawkową moralnością, pani Kalergis podbiła też i Chopina, którego - jak istnieje tradycja - była nie tylko uczennicą, ale i czymś więcej .
Już to w ogóle lekcje, choć nie wszystkie równie przyjemne, jak z panią Kalergis, najwięcej pochłaniały czasu. "Kończę - pisał w liście z 19 kwietnia - bo muszę dać lekcję młodej Rothschildównej, potem jednej Marsylce, potem Angielce, potem Szwedce, i przyjąć o 5 jedną familię z Nowego Orleanu, którzy od Pleyela
— 18 —