w jej domu. Wobec takiej alternatywy nie pozostało pani Sand nic innego, tylko zdeklarować się na korzyść syna, czyli że Chopin musiał ustąpić... Na szczęście Chopin nic nie wiedział o tej rozmowie matki z synem, o tym warunku postawionym przez Maurycego, a pani Sand, która wbrew woli syna nie chciała dopuścić do tej ostateczności, na razie chwyciła się półśrodka; postanowiła "zaraz po świętach", tj. zaraz po Wielkiejnocy, która w tym roku przypadała na 4 i 5 kwietnia, wyjechać z Paryża, wrócić do Nohant.
Wobec zajścia Solange z Clésingerem, równie przykrego, jak niespodziewanego, pani Sand jeszcze przyspieszyła chwilę wyjazdu z Paryża, tak że nie "zaraz po świętach", lecz na dwa dni tuż przed świętami, dnia 2 kwietnia, wyjechała z częścią rodziny do Nohant. Maurycy został w Paryżu, skąd po kilku tygodniach udał się do Holandii. Został także i Clésinger, który jednak w możliwie najkrótszym czasie miał się udać najprzód do Nohant, a stamtąd do Guillery, żeby się przedstawić panu Dudevant. Wszystko to stało się tak nagle, tak na gwałt, z takim pośpiechem, że pani Sand nawet nie znalazła dość czasu, by przed wyjazdem
— 12 —