Wersalu; tylko trzy dni cieszył się swoją władzą".
W dwa dni później, 7 marca, pani Sand wróciła do Nohant, z czasem zaś w swej Histoire de ma vie, w rozdziale poświęconym Chopinowi tak napisała o tej decydującej - chwili w swoim życiu: "Zobaczyłam go na chwilę w marcu 1848 roku. Uścisnęłam jego rękę, drżącą i jak lód zimną. Chciałam doń przemówić, ale się usunął. Teraz na mnie przyszła kolej użalić się, że mnie przestał kochać. Nie wyrządziłam mu tej przykrości, zdając wszystko na Opatrzność i przyszłość. Już go nie miałam ujrzeć więcej".
Należy ubolewać głęboko, że sprawa przybrała taki obrót, że zakończyła się w ten sposób; należy mieć żal do Chopina, że w tak stanowczej chwili, gdy od niego zależało naprawienie stosunku, uniesiony fałszywą ambicją czy dumą zaciął się w gniewie, nie uścisnął wyciągniętej do siebie ręki, nie dał się przeprosić, nie chciał usłyszeć żadnej ekskuzy. Gdyby się nie był usunął w chwili, gdy pani Sand "chciała przemówić" do niego, gdyby wysłuchał jej argumentów, które mogła przytoczyć na swą obronę, gdyby się okazał mniej
— 114 —