przy czym mu zadawała cały szereg pytań. Odpowiedział jej, że sama pani Clésinger pisała do niego ołówkiem parę słów zaraz nazajutrz po urodzeniu dziecka, że bardzo cierpiała podczas połogu, że jednak zapomniała o wszystkim, gdy zobaczyła swą córeczkę. Na to zapytała go pani Sand, czy mąż był przy żonie podczas porodu, na co jej Chopin odrzekł, że list Solange, o ile mu się zdaje, był zaadresowany ręką Clésingera.
Po tej krótkiej wymianie pytań i odpowiedzi w kwestii Solange - postanowiła pani Sand nawiązać rozmowę z Chopinem o nim samym, co - jak mniemała - bardzo łatwo mogło sprowadzić porozumienie między nimi. W tej najlepszej intencji zapytała go, jak się czuł pod względem zdrowia?
Chopin jednak zamiast się dać wyciągnąć na dłuższą rozmowę odrzekł sucho, że ma się dobrze, i w tejże chwili zwrócił się do portiera, żeby mu otworzył drzwi od bramy. Jednocześnie skłonił się pani Sand, a wyszedłszy na ulicę, podał ramię Combesowi, z którym pieszo wrócił na Square d'Orléans.
— 112 —