komisji organizacji pracy, co jest palącą kwestią chwili.
Raz jeszcze dzięki za poczciwy list
Całkiem Pani oddany Ch.
Tymczasem Clésinger w kilka dni po urodzeniu mu się córki pojechał do Paryża, raz dlatego, żeby - jak się wyraził w liście do pani Bascans - veiller a la destinée de cette chere eniant qui vient de naître républicaine, veiller aux droits de tous et aux miens, eniin me conduire en vrai citoyen, a po wtóre i przede wszystkim dlatego, żeby się uporać z wierzycielami, którzy się dobierali do Hotelu de Narbonne, doprowadziwszy tak daleko, że wszystkie ruchomości, tj. całe umeblowanie domowe, którego prawną właścicielką była Solange, miały być spieniężone w drodze publicznej licytacji.
Na tę licytację przyjechała także pani Sand, nie chcąc bowiem, żeby te rzeczy istotnie zostały sprzedane, postanowiła zakupić wszystkie sama, ażeby je przy
— 109 —