Rzeczpospolitą, "stopiono jak śnieg jezuitów, panów, deputowanych, króla et consortes", historia, jak mówiono, zamknęła ostatnią kartę swoich wieków średnich, a vox populi twierdził przez usta swoich trybunów, że historia nowożytna zacznie się odbudowaniem Polski. Po burzliwych dniach 22 i 23 lutego, dniach rozpasanych namiętności rewolucyjnych, przyszły pogodne dni 24 i 25 lutego, dni zapału, podczas których "nikt nie myślał o sobie, nikt nie miał nienawiści, nikt nie miał obawy o przyszłość", a cały Paryż w odświętnych strojach wyległ na miasto. Emigracja wyległa również. "Wszyscy żyjemy na ulicy jak starożytni Ateńczycy - pisał Bohdan Zaleski - pytamy o nowiny, a nowin huk". W końcu gruchnęła wieść, że Lamartine, stojący na czele nowego rządu, obiecywał złote góry...
Chopin, jak cała emigracja, podzielał te czarowne złudzenia, a nawet chwilowo zapalił się do polityki; ulegając ogólnemu nastrojowi umysłów, nie tylko skwapliwie słuchał wszelkich nowin z burzliwej areny rozgrywających się wypadków, ale zaczął żywić te same błogie nadzieje, którymi się równocześnie łudziły wszystkie stronnictwa emigracyjne, i zaczął
— 105 —