nie sprzeciwiała się temu, że nie uważała za właściwe, by Maurycy odwiedził Chopina, a uważała za właściwe, by ostentacyjnie nie robił tej wizyty.
Nie było to Chopinowi obojętne: całe szczęście, że zajęty przygotowaniami do swego drugiego koncertu nie miał głowy do zbytniego rozmyślania na ten temat. Nie przewidywał bowiem, by koncert ten, na który już rozebrano prawie wszystkie bilety, mógł nie dojść do skutku. A jednak przyszło do tego, gdyż dnia 22 lutego wybuchła rewolucja w Paryżu. Chopin w dniu tym, czując się niezdrów, leżał w łóżku. Tymczasem na ulicach zawrzała walka, zaczęto wznosić barykady, które nazywano szumnie "ołtarzami wolności XIX wieku", ustał wszelki ruch, a dał się słyszeć huk dział i karabinów, a wśród świstu kul rozlegały się krzyki ouvrierow, jęki rannych. Nad miastem rozgorzały łuny podpalanych domów, przez okna dochodziły okrzyki: Niech żyje wolność! Niech żyje Rzeczpospolita! Po dwudniowej walce ulicznej zwyciężył "lud", za czym poszło, że Ludwik Filip musiał uciekać z Paryża. Tron "króla episierów" spalono na placu Bastylii. Wszystko, co było "monarchią lipcową", przestało istnieć: ogłoszono
— 104 —