Marliani. Zapytał, czy może mię odwiedzić? W ogóle był bardzo ugrzeczniony, ale o Nohant nie mówił ani słowa. I Maurycy bawi w Paryżu. Nie mieszka jednak tutaj. Był z wizytą u De Leraca, lecz nie wszedł do mnie. Biedny chłopiec, całkiem niepotrzebnie wywołał mnóstwo plotek wśród mieszkańców całego domu". Fakt ten, że syn pani Sand, przyjechawszy do Paryża, nie zajechał do mieszkania matki przy Square d'Orléans i że, będąc w tym domu na parterze, nie raczył wejść na pierwsze piętro, by przy sposobności zapytać Chopina o zdrowie, bardzo wiele mu dał do myślenia, dowodził bowiem, że Maurycy umyślnie nie zamieszkał przy Square d'Orléans, żeby się nie spotykać z Chopinem, że w ogóle unikał zobaczenia się z nim, skoro go nie odwiedził, będąc w tym samym domu u De Leraca. Widocznie postępował w myśl intencji pani Sand, która aprobowała tę taktykę. Skoro Maurycy nie mieszkał przy Square d'Orléans, w mieszkaniu matki, gdzie mógł mieszkać za darmo, to niewątpliwie nie działał na własną rękę, ale w porozumieniu z panią Sand, która też wolała, żeby się nie widywał z Chopinem. Dlatego też nie odwiedził go wcale, czego by z pewnością nieomieszkał uczynić, gdyby takie było życzenie matki. Jeżeli nie był u niego, to znaczyło to, że pani Sand
— 103 —