zazdrości i buntów wewnętrznych, bo Konstancja, jakkolwiek mu sprzyjała, jednak i dla innych była uprzejma i łaskawa, a w tej liczbie i dla owych Gresserów, Biezobrazowów, PisarzewskichH! Chopin zaś, z natury skłonny do zazdrości, przechodził prawdziwe katusze z tego powodu. Balsamem na podobne rany były dlań w takich wypadkach listy od Woyciechowskiego.
"Jakąś ulgą czują w nieznośnej tęsknocie - pisał do niego dnia 17 kwietnia - skoro list od ciebie odbiorę. Właśnie dziś tego trzeba mi było, bom się stał nudniejszym niż kiedykolwiek. Rad bym odrzucał trujące mi wesołość myśli, ale pomimo wszystkiego rozkosz czuję z nimi się pieścić. Sam nie wiem, czego mi brak. Może po skończeniu listu spokojniejszym będę?" Że w stosunku do Konstancji, która się tak podobała nie tylko jemu jednemu, ale i różnym Gresserom, Biezobrazowom i Pisarzewskim, zdarzały się takie chwile, w których Chopin buntował się przeciwko tej fatalnej miłości, w których chciał się uwolnić spod jej duszącego jarzma, tego zdaje się dowodzić napisana w tym czasie - w ciągu roku 1830 w każdym razie - muzyka do namiętnego wiersza Mickiewicza Precz z moich oczu!
— 183 —