Przyjaciele Fredry, a skończywszy na operze Hrabia Ory, w środku uderza na to: skąd ma należeć się wdzięczność Elsnerowi, kiedy on z rękawa przecie uczniami sypać nie będzie, i pokazał obok mnie (trzeba ci wiedzieć, że na drugim moim koncercie grano Symfonię Nowakowskiego), dodając, że "ż piasku bicza sam diabeł nie ukreci". Elsner przed 25 laty napisał Kwartet, który ma na tytule: dans le meilleur gout polonais, dodatek naówczas przez edytora uczyniony z powodu menueta polskiego. Wyśmiewa się więc recenzja dzisiaj z tego Kwartetu, nie wymieniając jednak autora. Soliwa powiada, że tymi samymi wyrazami wyśmiałby się z Cecylii, tym bardziej że w tym artykule zawsze z miłością i jak najdelikatniej o mnie mówiąc, kilka nosów mi daje i radzi, żebym się Rossiniemu przysłuchiwał, ale go nie przepisywał. Radę tę daje mi wskutek tamtego artykułu, który powiedział, że mam dużo oryginalności, czemu "Gazeta Warszawska nie chce zresztą przeczyć".
Pomimo względu na mające wkrótce wystąpić elewki, Soliwa nie wytrzymał i w tejże "Gazecie Warszawskiej" napisał sążnistą filipikę-replikę. W replice tej,
— 169 —