sobie dawne przysłowie, że z piasku bicza i diabeł nie ukręci. Nie ma także czego winszować panu Chopin, że się nie zapatruje na dzieła Rossiniego. Przepisywać równie jest źle Beethovena, jak i Rossiniego, ale wpatrywać się w ich partycje dla karmienia się ich nauką równie jest dla młodego kompozytora rzeczą użyteczną. My radzimy szczerze panu Chopin, niech się wpatruje i w Rossiniego, niech uważa, jak ten mistrz rozlewa swoje myśli po rozmaitych instrumentach, bez tych rażących odskoków, które w kompozycjach spod pióra niedoświadczonego wyszłych rażą, czyli bardziej szczotkują słuch.
Pod wrażeniem tego artykułu i rozmowy o nim z Soliwą napisał Chopin w tydzień później w liście do Woyciechowskiego co następuje: "W jednym artykule półarkuszowym " Gazety Warszawskiej " musi być dosyć przycinków dla Elsnera, kiedy Soliwa mi powiedział, że gdyby nie to, że ma elewki na wystąpieniu [a była i Konstancja Gładkowska w ich liczbie] i boi się szukać zaczepki, sam by odpisał. Trudno dać ci wyobrażenie w krótkości o tym wszystkim; żebym mógł to bym ci gazety posłał, abyś rzecz zrozumiał należycie. Ale że mądrej
— 167 —