ażebyśmy tą drogą z nich pozbywać się mieli. Bo i kogóż po krótkim zastanowieniu się nad tym nie obrazi, takie np. wysłowienie artykułu, o którym mówimy: "Nowi włoscy kompozytorowie jakie mają pole do pisania oper z pomysłów P. Cłiopin, bo już prawie wszystko z dzieł Mozarta i innych wyczerpali". Gdyby nawet prawdą było, że wiekopomny kompozytor Don Juana jest jedynym wzorem Rossinich, Spontinich, Bellinich, Mercadantów, Morlakkich i innych tegoczesnych pisarzy, Warszawa już nawet wątpić nie może, iż osobliwie dwaj pierwsi natworzyli wiele płodów oryginalnych, które Mozartowskim nie ustępują, a w każdym przypadku nic nie zdołają wyczerpać dla swej dramatycznej kompozycji z jedynego koncertu fortepianowego, którym dotychczas zbogacił muzykę miły nam wszystkim Chopin. Wyjeżdżającemu do Berlina i Neapolu zacnemu młodzieńcowi możnaż zrobić więkkszą krzywdę, jak pstrząc jego nazwisko takimi przydomkami. Najtrafniejsze ocechowanie talentu jego winniśmy Polce, która w "Kurierze Polskim" o nim pisała; prawda i czułość tak się tłumaczyć powinny. P. Chopin powinien zarówno te wyrazy co dzień odczytywać i nosić je na sercu, jakby pamiątkę po dobrej matce, bo co tam powiedziano o dotychczasowych jego dziełach, jeżeli pozostanie cechą
— 165 —