Warszawskiej"? Ma na pogotowiu króciuteńki wyrok, że talent Rossiniego z postępem czasu słabiej e, że prace jego, im nowsze, tym mniej zachwycające, tym mniej oryginalne. Wypada stąd, że Rossini powinien był nie dopiero przestać pisać, a nasz teatr niech ani myśli o wystawieniu Wilhelma Telia, bo ta opera, będąc jeszcze nowszą, musi naturalnie być mniej zachwycającą, mniej oryginalną od samego nawet Orego. Ze znowu koncerta pana Chopin zyskały nader pochlebne i zasłużone oklaski, że publiczność chce nieraz jeszcze słyszeć młodego artystę zapowiadającego tak świetne nadzieje, drugi recenzent muzyczny "Dziennika Powszechnego", pan J. O, nie może znaleźć dosyć słów do podziwu, do uwielbień, do entuzjazmu. Jeden gani, drugi chwali bez miłosierdzia. Wartość talentów potrzebuje sądu, wnioski potrzebują rozumowań gruntownych: inaczej pochwała i nagana stałyby się próżną igraszką. Nową operę zostawię do późniejszego artykułu; o recenzji pana J. C. teraz pomówimy słów kilka. Przede wszystkim głośno wyznaję, że pan Chopin ma we mnie najszczerszego wielbiciela swoich znakomitych zdolności; nie chciałbym tylko powtarzać za panem J. C, że młody wirtuoz i kompozytor już stanął przy kresie zawodu, który on dopiero, choć bardzo
— 155 —