najmocniej przekonała słuchaczów o biegłości jego myśli i egzekucji.
Ale ta krótka i życzliwa wzmianka była tylko zapowiedzią dłuższego "artykułu nadesłanego", który ukazawszy się w nrze 90 "Gazety Polskiej" dnia 4 kwietnia, mierzył głównie w ów przytyk "Dziennika Powszechnego" pod adresem Kurpińskiego, a jednocześnie kładł mały tłumik na bezgraniczne zachwyty nad grą i talentem Chopina. Artykuł ten, bynajmniej nie nacechowany niechęcią względem Chopina, wyszedł jednak ze stronnictwa autora Cecylii Piaseczyńskiej, które z koterią Elsnera - a do tej należał Chopin - nie pozostawało w zbyt harmonijnych stosunkach.
Krytyka w naszych pismach publicznych staje się coraz łatwiejszą. Nie trzeba nam już wchodzić w trudne ocenianie sztuki: dosyć wyrokować krótko i śmiało. Zamiast sądzić, będziemy tylko chwalić lub ganić. Jest to zapewne dla piszącego wygodne, ale dla nauki nie bardzo pożyteczne. Ze nowa opera Rossiniego nie z takim u nas przyjęta była zapałem, jak inne dzieła tego sławnego kompozytora, cóż na to mówi recenzent "Gazety
— 154 —