całej orkiestry, która bez ujmy pryncypalnego instrumentu nie zagłusza go, ale przeciwnie, podnosi i wspiera. Adagio, ażeby silniej działało, musi być szczytne, wzniosłe; powstaje tylko z mocnego obudzenia uczuć dowolniejszemu biegowi postawionych, które łącząc się zwykle z fantazją artysty, pożyczają od niej tego uroku tak mocno poruszającego. Takim jest Adagio od Koncertu Chopina. Żeby je wydać, wyrazić, potrzeba do wykończonej biegłości łączyć delikatne cieniowanie tonów i ruchu, od najmocniejszego uderzenia strun przejść czasami do konającego spadku. Te właśnie przymioty mieści w sobie gra Chopina: jest ona piękną deklamacją i zdaje się być naturalną wynikłością jego kompozycji. Śpiew narodowy, przebijając się w jego utworach, nie robi ich monotonijnymi, służy mu tylko za tło genialnych pomysłów, bierze z niego proste, ale żywe barwy, żeby w pojednaniu ich ze swoją myślą i uczuciem ukazywał je na powrót z dala, jak one w tym poetycznym przystrojeniu pięknie się wydają, jak je sztuka uzacnić, podnieść i nowy byt im nadać. Rzecz godna uwagi, że wielkie talenta ostatnich naszych czasów w sztukach pięknych, chociaż w zawodach różnych, zdają się na jednej drodze napotykać siebie. Mają one to wspólnego, że w dziejach starają
— 152 —