wielu kwartetów, kwintetów, etc., a także kapelmistrz przy Kärntnertortheater. I on należał do tego kółka muzyków, w które teraz Würfel wprowadził Chopina. W podobny sposób nastąpiło jego poznanie się z Ignacym Ksawerym Seyfriedem, uczniem Mozarta i Wintera, przyjacielem Beethovena, autorem całego szeregu oper i kompozycji instrumentalnych, wybitnym fortepianistą, a przy tym i literatem po trosze. On był korespondentem z Wiednia do lipskiej "Allgemeine Musikalische Zeitung" i do mogunckiej "Cecylii", co mu w wiedeńskim świecie muzycznym nadawało niemałą pozycję. Był to jeden z tych, z którymi się liczono najbardziej. Pozyskać sobie jego względy było dla Chopina rzeczą wielkiej wagi. Bardzo miłym człowiekiem okazał się także Józef Mayseder, pierwszorzędny skrzypek, uczeń Schuppanzigha, w którego słynnych kwartetach grywał drugie skrzypce. Jako solista w orkiestrze opery dworskiej, wysoko ceniony nawet przez samego Paganiniego, był to także niepospolicie utalentowany kompozytor, jedno z najpocześniejszych miejsc zajmujący w literaturze skrzypcowej i kameralnej, a rodzaj gry jego, subtelnej, wykwintnej i pełnej wdzięku, musiał trafić do przekonania Chopinowi. Nie mniej zaszczytny był dlań serdeczny stosunek ze słynnym pedagogiem muzycznym i
— 15 —