rozpocząłem Rondem krakowskim. Majerowa śpiewała arie Soliwy z opery Helena i Malwina, nareszcie improwizowałem [na temat pieśni ludowej: W mieście dziwne obyczaje2], co się pierwszo-piętrowym lożom bardzo podobało. Jeżeli ci mam szczerze powiedzieć, to improwizowałem nie tak, jak miałem ochotę, bo to nie dla takiego świata było. Mimo to jednak dziwię się, że Adagio tak powszechny efekt zrobiło, bo gdzie się obrócę, tylko mi Adagio przypominają. Kiedy mię wywoływano, krzyczano, ażebym jeszcze trzeci dał koncert. Rondo i Krakowiak ogromny efekt zrobiły: cztery razy ponawiano oklaski. Kurpiński żałował, żem na wiedeńskim fortepianie nie grał Fantazji, czego się nawet nazajutrz w "Kurierze Polskim" Grzymała domagał. Elsner powiedział, że po drugim koncercie dopiero mogą o mnie sądzić, lubo ja ci szczerze powiem, że wolałbym był na swoim grać. Głosem to jest jednak powszechnym, że instrument lepiej był zastosowany do miejscowości. Dopiero jeszcze liczniej niż na pierwszym koncercie zebrana publiczność zadowoloną była; dopiero oklaski, pochwały, że każda nutka jak perełka wybita i zaokrąglona, że na drugim lepiej grałem niż na pierwszym itp. Między głosami parterowymi, wołającymi, abym grał raz jeszcze, odezwał
— 141 —