się muzyki u pana Żywnego, a kompozycji muzycznej od naszego zacnego Elsnera.
Tymczasem nadszedł dzień 22 marca; odbył się drugi koncert Chopina. Tym razem zdecydował się grać na wiedeńskim fortepianie koncertowym, albowiem był przekonany, że jeśli za pierwszym razem grał za cicho, to nie było to z jego winy, lecz z winy instrumentu, który o ile dobrze brzmiał w małym salonie, o tyle na wielką salę teatralną nie posiadał dostatecznie silnego tonu. Drugi ten koncert udał się w wyższym jeszcze stopniu aniżeli poprzedni.
Publiczności zebrało się tyle, ile tylko mógł pomieścić teatr na Placu Krasińskich, wrażenie zaś, jakie czyniła gra Chopina, dosięgło szczytu. Jakoż zadowolony był z siebie dnia tego zupełnie, a pisząc do Woyciechowskiego, tak mu to swoje powtórne wystąpienie publiczne opisał: "Drugi koncert zaczął się od Symionii Nowakowskiego (par complaisance), po czym znowu (na ogólne żądanie grać musiałem) pierwsze Allegro z Koncertu. Następnie Bielawski, koncertmeister teatru, zagrał Wariacje Beriota, po nim ja Adagio i Rondo. Drugą część
— 140 —