niepotrzebną rzeczą doradzać panu Chopin, żeby z tej drogi nie zbaczał; kto już podobnie jemu pisze, najlepszego przewodnika ma we własnym czuciu.
Miło jest także Polakowi przy rozważaniu tak pięknego talentu, może geniuszu, wspomnieć, że tak w kompozycji, jak wykonaniu po wielkiej części duch narodowości się przebijał. Skutkiem podobnej gry było bardzo naturalne, powszechne zachwycenie, a na niektórych twarzach zadziwienie, pochodzące zapewne z uczucia: że można bez tych monotonnie powtarzanych, a na jedną formę ulanych melodii, bez tych nerwy wstrząsających raptownych uderzeń orkiestry i bez tych wrzaskliwych zakończeń pewnej muzyki dzisiejszej - słuchacza w zdumienie wprawić.
Szanowny Elsner, dawszy już tyle dowodów swojej pracowitości, znajomości sztuki i umiejętności w kształceniu dobrych kompozytorów, w nagrodę tyluletnich prac swoich mógł sobie przynajmniej tego wieczora powiedzieć: to także mój uczeń.
Wspomniany przez Chopina w liście do Woyciechowskiego
— 133 —