każdego punktu co innego jest do admirowania. To prawdziwie, że żałować, że taki Paolo Veronese nie mógł czegoś podobnego widzieć, żeby zostawić jeszcze jeden chef d'oeuvre więcej. Po tym wieczorze u księżny Sutherland mówiono mi, że mam grać u królowej, ale nie wiem, dlaczego nie grałem; zapewne, żem się o to nie starał, a tutaj o wszystko trzeba się starać, taki natłok rzeczy. Nie tylko, żem się nie starał, alem nie był z wizytą u nadwornego kapelmajstra, a raczej tego, który urządza koncerta królowej i jest dyrektorem orkiestry Filharmonicznego Towarzystwa (tutejsze pierwsze koncerta, odpowiednie Konserwatorium Paryskiemu)". Tymczasem na raucie u księżnej Sutherland, na którym królewska para podziwiała różnych artystów, Chopin grał nie tylko sam swoje mazurki i walce, ale nadto wykonał razem z Benedictem Wariacje g-moll Mozarta na dwa fortepiany. Jeszcze w trzydzieści lat potem przypominał sobie Benedict jak Chopin, kiedy studiowali ten duet, dbał o to, ażeby wykonanie wypadło z możliwą doskonałością i precyzją, przy czym nie żałował trudów, sumienny aż do drobiazgowości.
Jak przedtem, tak i po tym wieczorze był Chopin ciągle
— 31 —
Polecamy: