Mendelssohna. Stąd pewna niechęć względem Chopina, niechęć, która się przejawiała na łamach pisma "Musical World", a przejawiała się kilkakrotnie, zawsze z równą złą wiarą i perfidią. Kiedy w roku 1841 wyszły Chopinowskie Mazurki opus 41, wydane nakładem londyńskiej firmy Wessel and Stapleton, ukazał się w "Musical World" z dnia 28 października zjadliwy artykuł o nich, w którym pisano między innymi, że "Monsieur Fr. Chopin zdobył sobie środkami, których nie potrafimy domyślić się, olbrzymią sławę, sławę, której odmawiamy kompozytorom często dziesięć razy zdolniejszym od niego". Tymczasem Chopin, zdaniem autora artykułu, "ucieka się do najbardziej niesmacznych i przesadnych ekstrawagancji, a co już jest po prostu gryzącą satyrą na sposób myślenia muzyków z zawodu, że tak niedojrzały i ograniczony kompozytor jak Chopin bywa uważany i sławiony jako klasyk, co się o nim słyszy dość często. Wprawdzie nie można powiedzieć, żeby w Chopinie raził brak pomysłów, ale te pomysły nigdy nie wynoszą więcej nad osiem lub szesnaście taktów, po czym autor stale zaczyna błądzić in nubibus... Dlatego można powiedzieć o jego kompozycjach, że przypominają natchnienie ucznia, który by za jakąkolwiek cenę pragnął być oryginalnym. Jego
— 2 —