Nazwisko Chopina jako kompozytora od dawna było znane w Anglii, a prawie zawsze było wymawiane z uwielbieniem. Nie znaczy to, aby jego sława była popularną. Nie: była to owa "wymuskana sława", której się tak lękał Słowacki, a która Chopina czyniła ulubieńcem natur delikatnych, kobiecych, przeczulonych i subtelnych. Takich jest niewielu, więc i koło wielbicieli Chopina, którzy go cenili wyżej niż Mendelssohna lub Schumanna, nie było tak wielkie.
Oczywiście, że nie obeszło się i bez opozycji, na której czele stał J. W. Davison i Sterndale Bennett, a ta nie zawsze przejawiała się w sposób sympatyczny dla naszego muzyka. Owszem, bywały wypadki, że piórem tych, co w Anglii pisali o Chopinie, powodowała zawiść lub niechęć. Zwłaszcza ci, którym zależało na sławie Mendelssohna, a których z nim łączyła tożsamość rasy, nie zawsze zachowywali się gentlemanlike względem Chopina. Obawiano się po prostu, ażeby jego sława, wzrastająca z pojawieniem się każdego nowego utworu podpisanego przez Chopina, nie zaćmiła sławy
— 1 —