F.Chopin sitemap

albowiem doktór Molin zachorował właśnie. Nagle rozeszła się wieść, że umarł, i wieść ta, lubo nieprawdopodobna, okazała się niestety prawdziwą! Dla Chopina był to może największy cios, na jaki mógł być narażony w tej chwili. W ogóle sceptycznie usposobiony względem lekarzy i ich wiedzy, od razu wpadł w pewien rodzaj zabobonnego zniechęcenia, a zwątpiwszy o możności odzyskania zdrowia (bo tylko jeden doktór Molin, jak mniemał, mógłby go wyprowadzić z tej choroby), tak dalece przestał wierzyć w skuteczność medycyny, że nie tylko uległ prawdziwej manii nieustannego zmieniania lekarzy, ale straciwszy wszelkie zaufanie do nich, nie słuchał ich rad, odrzucał lekarstwa, co, oczywiście, tym bardziej nie mogło sprowadzić upragnionego polepszenia. Oto na przykład co w tej mierze pisał raz do Grzymały: "Jestem mocniejszy, bom się podniósł i odrzucił lekarstwa, ale tak samo dyszę i kaszlę, tylko że znoszę łatwiej. Nie wiem, jakie siano będę jadł niedługo. Mój dr Fraenkel ani się od niego dowiedzieć, czy gdzie do wód albo na Południe jechać. Swoją tyzannę znów odjął, dał inne lekarstwo, znów go nie chcę, a jak się o higienę pytam, powiada, że mi regularne życie niepotrzebne. Słowem, do

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 2 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
yerba mate • bathroom furniture • piwo • ubezpieczenia katowice • prace magisterskie
zakładki do książek