bynajmniej zdziwionym, gdy wśród gawiedzi, tłoczącej się na placu przed głównym wejściem, dawały się słyszeć pytania: "Cóż to za wielkiego pana będą chowali?" W tych bowiem, co zajeżdżali przed bramę, a mieli zaproszenia, każdy z łatwością poznawał najwybitniejszych przedstawicieli paryskiej arystokracji, paryskiej haute financé, paryskich sfer artystycznych, nie wyłączając i wybitnych cudzoziemców.
Jakkolwiek takich uprzywilejowanych, co posiadali bilety wstępu, było około 3000 osób, to jednak i takich, którzy ich nie mieli, znalazł się cały legion. Stąd niezadowolenie i szemrania, których echo nawet się odbiło na szpaltach dzienników. "La Réforme" na przykład pisała oburzona, że na pogrzebie "tego anioła fortepianu, któremu było na imię F. Chopin", nie mogła być pomimo najszczerszych chęci reprezentowaną. "I nie wiemy doprawdy, dlaczego? Tyle tylko, że jakiś niewiadomy komitet uznał widocznie naszą "Reforme" za dziennik za mało polski, ażeby jeden z jego współpracowników mógł sobie u niego zasłużyć na ten sam zaszczyt i tę samą grzeczność co tylu innych reprezentantów prasy". To pominięcie wielu osobistości ze świata
— 110 —
Polecamy: