W takich warunkach dnia 22 maja puszczono się w powrotną drogę do Nohant. Całą podróż odbywano własnym powozem pani Sand, umyślnie sprowadzonym przez nią, byle Chopin nie zmęczył się podróżą. Te same względy sprawiły, że jechano rzemiennym dyszlem, tylko we dnie, a na noc zajeżdżano do przydrożnych oberży, bo chodziło o to, żeby Chopin, znużony całodzienną jazdą, mógł spać w wygodnym łóżku, a tym samym wypocząć i nabrać sił do dalszej podróży. W ten sposób po upływie siedmiu dni, w samym końcu maja, zajechano szczęśliwie bez żadnych nadzwyczajnych przygód - do Nohant.
V
"Tak, droga przyjaciółko - pisała 3 czerwca autorka Spiridiona do pani Marliani - jestem znów u siebie, w najwyższym stopniu zachwycona możnością wypoczęcia po tym życiu w otoczeniu kufrów i oberż, które od sześciu miesięcy wiodłam na lądzie i morzu. Przyjechaliśmy zdrowi i cali, a Maurycy wprawił w osłupienie całe Berry metamorfozą, która się w nim dokonała. Jest on teraz młodzieńcem prawie, sądzę też, że pełnymi żaglami
— 160 —
Polecamy: