ze mną, że mi pieniędzy przed wyjazdem nie oddał. Błazny i durnie bez czucia!" Tak niezaszczytne epitety wyrywały się teraz spod pióra Chopinowi, gdy myślał o rodzinie Marii Wodzińskiej. Smutne to jako ostatnie akordy!! A niestety nie były to jeszcze akordy ostatnie!...
Z powodu targowania się Pleyela, co dlań także równało się przykrej niespodziance, odpisał Chopin, oburzony tym postępkiem swego "przyjaciela" z rue Rochechouard, w sposób następujący: "Nie spodziewałem się żydostwa ze strony Pleyela, ale kiedy tak, proszę Cię, oddaj mu ten list. Chyba że ci żadnych trudności o Balladę i Polonezy robić nie będzie. W przeciwnym razie, odebrawszy za Balladę 500 fr. od Probsta, zaniesiesz Balladę Schlesingerowi. Kiedy już mieć z Żydami do czynienia, to przynajmniej z ortodoksami. Probst może mnie gorzej jeszcze oszwabić, bo to ptaszek, którego nie złapiesz. Schlesinger ciągle mnie szwabił; dosyć na mnie zarobił i nowego zarobku nie odmówi, tylko z nim grzecznie, bo Żyd chce za coś uchodzić. Więc jeżeli Pleyel trudności robić będzie najmniejsze, pójdziesz do Schlesingera i powiesz mu, że mu daję Balladę dla Francji
— 137 —
Polecamy: