Pod datą 27 lipca 1838 zapisał Julian Ursyn Niemcewicz w swym dzienniku1, że zawarł znajomość ze słynną powieściopisarką francuską, panią George Sand. "Zawsze miałem chęć poznania sławnych talentami lub zasługami osób: Waszyngtona, Lafayette'a, Pitta, Foxa, Bailly'ego, Mirabau, etc.; dziś jedną z słynności literackich jest p. George Sand, czyli Dudevant. Pan Grzymała zjednał mi to poznanie w swym domu. Jest to osoba mała, kształtna, piękna, duże czarne oczy, niewiele mówiąca, lecz zawsze dobrze. Talent w niej pisania rzadki, znajomy wszystkim: życie wolne, niestety! Raczy jednak wierzyć w Boga, nieśmiertelność duszy i przyszłe lepsze życie. Dla młodszych powabna wcale. Oryginalna we wszystkim, nawet w ubiorze; przyszła w arabskim burnusie, to jest w płaszczu kamlotowym białym z kapturkiem, w podobnychże szarawarach; na głowie czarne włosy, prosto zaczesane. Przyszło z nią dwóch młodych ludzi: jeden brunet z potężną brodą, z bielmem na jednym oku, drugi blondyn ; syn, dziwnie ładny, i córka po męsku: pierwszy 12, druga 10 rok mające; z wszystkimi pełna poufałości i pieszczot; słowem osobliwsze stworzenie." Dziwna rzecz, że sędziwy autor
— 1 —