przeobrażony we flegmatycznego Anglika, naprzykrzonego dziada, śmieszną i sentymentalną Angielkę lub chciwego Żydka. Były to zawsze charaktery smutne, aczkolwiek komiczne, ale tak dokładnie pojęte i subtelnie oddane, że nie można się było nadziwić. Wszystkie te wzniosłe, powabne lub dziwaczne objawy jego indywidualności czyniły go duszą i ulubieńcem wyborowych towarzystw. Stąd nic też dziwnego, że go sobie z rąk wyrywano w dosłownym rozumieniu tego wyrazu, gdyż szlachetność jego charakteru, jego bezinteresowność, jego duma, daleka od wszelkiej niesmacznej próżności i bezczelnej reklamy, dystynkcja i delikatność w obejściu - czyniły z niego przyjaciela rzetelnego i miłego. Wyrwać Chopina ze sfery tych nadskakiwań i pieszczot, pojednać go z życiem jednostajnym i w równej mierze pracowitym, jego, pieszczocha hrabin i księżniczek, było to pozbawić go warunków do życia mu niezbędnych. Było to jednak życie tylko na pozór (bo jak wyróżowana kobieta, wieczorem wróciwszy do siebie, traci swą werwę i siłę, by noc przetrwać w gorączkowej bezsenności) i byłoby niechybnie krócej trwało aniżeli żywot spędzony na łonie jednej rodziny lub w szczupłym kółku zaufanych
— 3 —